niedziela, 29 stycznia 2012

 


Szczerze mówiąc nie rzucam się zbytnio na książki pisane przez celebrytów, a już książki napisane przez polskich celebrytów omijam z daleka. Dlatego gdy pewnego dnia przechadzając się między regałami w moim ukochanym Empiku we Wrocławskiej Renomie, zobaczyłam właśnie tą książkę, mówiąc delikatnie nie krzyknęłam z zachwytu, a mówiąc bardziej dosadnie, nawet jej nie wzięłam do ręki. Poszłam dalej szukać czegoś bardziej ambitnego, albo chociaż czegoś co powstało nie tylko i wyłącznie z myślą o zasileniu konta autora o kolejne zera.... Jednak po powrocie do domu nie dawała mi spokoju jedna myśl........ o czym oni mogli wspólnie pisać.....? No bo chyba nie zeszli do poziomu pisania o wyczynach uczestników Mam Talent. Postanowiłam sprawdzić. Poszłam do mojej ukochanej księgarni Matras na ul. Świdnickiej we Wrocławiu, by odszukać tą właśnie pozycję. (Dla wyjaśnienia dodam, że natchnienia do czytania szukam w Empiku we wrocławskiej Renomie, ale książki kupuję tylko w tej księgarni..... no chyba, że nie ma akurat tej co potrzebuję, to idę do Empiku.) Jest! Znalazłam i zanim jeszcze otworzyłam, to miałam ochotę zamknąć..... nie wiem czego się spodziewałam, ale na pewno nie tego, że cała książka będzie w formie rozmowy. Pytanie - odpowiedź, pytanie - odpowiedź...... i tak przez prawie 400 stron. No ale dobra, wzięłam. No i tu się zaczynają schody. 

Pierwsze co nasuwa mi się na myśl, to fakt, że można ją czytać co najmniej na dwa sposoby. Pierwszy, by upewnić się, czy jesteśmy jednymi z tych do których wiara przemawia jasno i wyraźnie, czy raczej stoimy po drugiej stronie barierki. Drugi sposób, to taki by poznać zdanie Pana P. i Pana H. Tylko po co. Dlaczego ich zdanie ma wpływać na mój pogląd na świat? Zostawię to jednak wyrzutom sumienia wydawców tej książki. 
Do rzeczy więc. Książka nie jest zła. Choć nie jest to, arcydzieło literackie, to da się czytać, czasem nawet skłoni do chwilki pomyślenia. Język książki, to przede wszystkim duża złożoność słów. Czyli, Prokop mąci tak, by brzmiało mądrze, a Hołownia tak, by było młodzieżowo. Tematyka opiera się o wierze, księżach, kościołach, pieniądzach, sławie itp... 
Ogólnie rzecz biorąc można przeczytać, nie zgłupiejemy od niej. Z drugiej strony, jeżeli szukacie czegoś wyniosłego, czegoś co wprawi was w zadumę, to szukajcie dalej. Tu nie znajdziecie nic, prócz przekomarzania się na czyje wychodzi. Choć tak jak pisałam wcześniej książkę czyta się dość szybko i bez wielkiego zmęczenia, więc jeżeli chcecie sami sprawdzić jej poziom, to nie wykończycie się czytając.

     

To niesamowite, że te książki przeleżały u mnie na półce dwa lata, zanim je przeczytałam. Ale jak to się mówi "Lepiej późno niż wcale". Nie mogę powiedzieć, że były to jedne z tych "powalających na kolana" pozycji, ale na pewno zasługują na troszkę większy rozgłos niż w rzeczywistości miały (czytaj praktycznie żaden). 

To dwuczęściowa opowieść o młodej dziennikarce u progu trzydziestych urodzin z toksycznym mężem i teściami w tle. Debiutancka powieść Ewy Siarkiewicz zabiera nas do współczesnej Warszawy, w której to poznajemy Adelę Rowicką. Na pierwszy rzut oka, kobieta, której powinnyśmy zazdrościć wszystkiego. Wysokie stanowisko w redakcji poczytnej gazety, bogaty mąż architekt, dostatek który pozwala na rozrzutność i oddana siostra.... która jest jedynym dobrem w najbliższym otoczeniu Adeli. Rzeczywistość ma się bowiem zupełnie inaczej. Kobieta uwięziona w złotej klatce nie może odnaleźć szczęścia w swoim życiu. Stara się kierować rozsądkiem, ale to jej nie wystarcza. Brakuje polotu, wolności, szaleństwa.... Czarę goryczy przelewa informacja, że mąż Adeli wygrywa konkurs architektoniczny i wyjeżdża na trzy lata do Rzymu....... oczywiście razem z Adelą. Od tego momentu zaczyna się cała zabawa. Adela nie ma zamiaru tak łatwo odpuścić i przegrać życie za własnym przyzwoleniem. Uciekając się do drobnych intryg, a nawet ezoterycznych sztuczek postara się wyprowadzić swoje życie na prostą i wyrwać z ciasnego i nie zadowalającego życia. Nie będzie to jednak proste, bo życie postawi naszą bohaterkę przed wieloma trudnymi sprawdzianami i nie oszczędzi jej skrzyżowań, żądając wyboru, który zawsze będzie tylko trudny i trudniejszy. Nie zabraknie również śmiesznych sytuacji, przy których zdarzało mi się parsknąć śmiechem. 
Polecam. Książkę czyta się lekko i przyjemnie. Akcja co prawda nie jest wartka, a ciśnienie nie wbija w fotel, ale funkcja odmóżdżająca po ciężkim dniu działa jak należy. Warto sięgnąć i wczytać się w to dość pokręcone i osadzone w typowo polskich realiach lafstory. 



Chyba nie ma nikogo, kto choć raznie słyszałby o Sherloku Holmesie. Ten detektyw wszech czasów, to postać kluczowa w literaturze kryminalnej. Paradoks tej postaci opiera się o fakt, żez jednej strony to geniusz sam w sobie. Zna się na chemii, jak nikt inny, a w sztuce dedukcji nie ma sobie równych. Z drugiej strony jednak, to dość ograniczony gość, bez żadnego dyplomu, czy też ukończonej szkoły. Szczupły pan o haczykowatym nosie, znany z kraciastego prochowca i czapeczki z daszkiem przednim i tylnim, zawrócił nam w głowie do tego stopnia, że postanowiliśmy wynieść go na piedestał, choćby tym, że jego przygody są obowiązkową lekturą wszkole podstawowej.



Jak to jednak naprawdę było z tymwątłym z wyglądu mężczyzną? W czym tkwi cały fenomen związany z tą postacią,skoro piszemy nawet biografie, tej nieistniejącej nigdy postaci? Czy na pewno to jest ta osoba, którą sobie wyobrażamy…. Chyba jednak nie, bo kto z nas wie, że ten szacowny detektyw był uzależniony od narkotyków twardych i skłonności masochistycznych….

Ta seria była zawsze dla mnie wielka zagadką, ponieważ nigdy nie wiedziałam jak czytać poszczególne części,by zachować chronologię. Po czasie stawało się to do tego stopnia niewygodne,że zaprzestawałam kolejnych prób i przechodziłam do innej lektury. Nadszedł jednak czas, w którym się doczekałam. Na rynku wydawniczym pojawiła się jakże przeze mnie i zapewne przez wielu innych pozycja. „Ksiega wszystkich dokonań Sherlocka Holmesa.” Znajdziemy w niej wszystkie opowiadania i nowele związane ztym ekscentrycznym detektywem, a co ważniejsze usystematyzowane i poukładane w taki sposób, by czytało się lekko i przechodziło płynnie z punktu A do punktu B. Szczególnym walorem tej księgi jest fakt, że po pierwsze znajdziemy w niejnie publikowane do tej pory teksty o Holmesie jak i nie będziemy musieli sięjuż zmagać z bardzo nieprzyjemnym tłumaczeniem Pana Everta, zastąpionym tłumaczeniami Anny Krochmal i Roberta Kędzierskiego, Marty Domagalskiej oraz Zofii Wawrzyniak.

Jedynym minusem owej książki są jedynie jej gabaryty. Księga ta, jest dosłownie księgą. Ogromna w twardej oprawie dość przytłacza, no ale za to daje nam ponad tysiąc sto stron wspaniałej przygody u boku fenomenalnego detektywa. Tak więc do dzieła.

       

To niesamowite, jak banalne sąniektóre rzeczy, a my nie potrafimy na to wpaść….

 

Właśnie tak banalny patent na bestseller znalazła sobie Imogen Edwards – Jones w swoim cyklu książek Babylon.Każda z tych pozycji opisuje jakiś biznes od środka, czyli od tej bardziej zacienionej strony, której my, szaraczki korzystający z usług nie mamy prawapoznać. A jednak, kiedy mamy obiecaną anonimowość, język sam rwie się do opowieści. Jak na razie powstały książki o hotelach, liniach lotniczych, ekskluzywnych kurortach na wyspach, organizacji wesel, świecie muzyki, mody i szpitalach. W Polsce doczekaliśmy się na razie tylko pozycji o modzie, hotelach, liniach lotniczych i już niedługo o popie, czyli świecie muzyki. Nie jest to kolejna książka, w której „na sucho” autor będzie nas informował o tym jak to naprawdę wygląda i czego jeszcze nie wiemy o danym biznesie. Każda książka powstała przy współpracy z osobami ściśle związanymi z daną branżą. Nigdzie nie znajdziemy informacji o tym kto to jest, więc mamy pewność, że osoba ta będzie mówićprawdę, bo po co miałaby kłamać.

Książki są fantastyczne! Każda jest sfabularyzowana, więc czyta się ją lekko i przyjemnie, a przyjemność daje fakt,że czytamy faktyczną opowieść.

Polecam każdemu, młodszemu istarszemu. Dla porównania mogę podać, że ja modą w ogóle się nie interesuję i wszystko w niej oczywiste, dla mnie jest obce, a mimo to książka poświęcona światu mody wciągnęła mnie od początku do końca. Czytałam z zapartym tchem. Na pewno nie jest to kolejna pozycja, która z przereklamowanego szumu, stanie się kolejną, zbierającą kurz na półce książką…..

 

Nazywam się Dominika Chachulska i mieszkam we Wrocławiu.

 Do Wrocławia początkowo przeprowadziłam się w celu studiowania, lecz miasto mnie oczarowało i postanowiłam zamieszkać tu na stałe. Mimo wielu zajęć związanych ze studiowaniem dwóch kierunków jednocześnie, zawsze jednak znajdę czas na czytanie :) 

Czytam od zawsze, a właściwie odkąd pamiętam. Jako kilkuletnie dziecko brałam książki do ręki i udawałam że czytam. Gdy jednak pojęłam na czym polega sztuka składania literek, to tak się w tym zakochałam, że teraz odcięta od książek, nie wytrzymałabym długo....  Bardzo szybko chęć zabicia czasu i uniknięcia nudy przerodziła się w pasję.

Kocham czytać, ale uwielbiam również dzielić się moimi spostrzeżeniami o danej książce, czy wymieniać opinie, to prawie tak samo przyjemne  jak samo czytanie.  

Postanowiłam stworzyć ten blog, bo możliwe, że moje recenzje kogoś zainspirują do sięgnięcia po lekturę i być może pomogą w jej wyborze. 

Nie chcę tu nikogo oceniać, ani wytykać co zrobił źle, czy dobrze pisząc daną książkę. Chciałabym tylko podzielić się z Wami moją opinią, a może nawet usłyszę Wasze. Po prostu kocham czytać, kocham książki i uwielbiam o nich rozmawiać, to pisać pewnie też. Zapraszam, na mały romans z moim blogiem. 

1 , 2 , 3 , 4 , 5
 


KONTAKT:

dominika.chachulska@interia.pl