środa, 19 lutego 2014

 



Czasem jest tak, że niektóre książki pomimo, że wielokrotnie nam przez kogoś rekomendowane nie potrafią nas do siebie przyciągnąć. Są jednak takie , które bez względu na to, czy są promowane, czy też pojawiają się bez echa, od razu przyciągają naszą uwagę. Tak właśnie było ze mną i "Baśniarzem", nie wiedziałam jeszcze co to jest za książka, a już wiedziałam, że chcę ją przeczytać. Czy mój zapał okazał się słuszny?

Anna Leeman jest kompletnie inna od swoich rówieśników - nastolatków tuż przed maturą. Imprezy, alkohol, narkotyki, czy przypadkowy seks mogłyby dla niej nie istnieć. Dobrze się uczy, rozwija pasję gry na flecie i pomimo tego, że zdaje sobie sprawę z tego, że żyje w bańce mydlanej, w pełni to akceptuje i nie próbuje zmieniać. W jej spokojnym życiu wszystko jednak wywraca się o 180 stopni, gdy w swojej szkole poznaje Abla Tannateka - powszechnie uważanego za dziwaka handlarza narkotyków. Dziwny traf sprawia, że zawierają oni ze sobą znajomość. Anna bardzo stara się zbliżyć do Abla, poznać go lepiej i spędzać z nim coraz więcej czasu, nie zdając sobie sprawy z tego, że powoli się w nim zakochuje. Chłopak początkowo traktuje ją bardzo chłodno, po czasie jednak zaczyna się do niej zbliżać. Relacje między dwojgiem umacnia obecność Michi - młodszej siostry Abla, którą ten się opiekuje. Podczas ich spotkań Michi często prosi, by Abel opowiadał baśń, baśń którą chłopak pozornie stara się wytłumaczyć małej siostrzyczce skomplikowaną sytuację, w jakiej się znaleźli. Gdy jednak do grona odbiorców dołącza Anna, baśń zaczyna się zmieniać, rozwijać, staje się mroczniejsza i bardziej skomplikowana. Czy chłopak poprzez opowieść stara się Annie coś przekazać, czy możliwe jest że baśń zawiera w sobie zalążek mrocznej tajemnicy, którą chłopak stara się ukryć przed światem?

Niech Was nie zmyli tytuł tej powieści, historia ta wcale nie będzie jak z baśni, lecz jak z mrocznego thrillera, który na długo zapada w pamięć. Pogmatwane losy głównych bohaterów i złożoność trudnej sytuacji życiowej popchną ich do podejmowania decyzji, na które nie są gotowi, czy jednak jedna błędna decyzja może zniszczyć całe życie?

Trzeba przyznać, że Antonia Michaelis tę historię opowiedziała w bardzo realistyczny sposób. Życie codzienne nastolatków nie pozostawia złudzeń, nie są oni najświętsi, a już na pewno nie są gotowi na dorosłość. Skomplikowane relacje między nimi, zdaje się potęgować fakt, że wszyscy mieszkają w niewielkiej miejscowości, gdzie jak wiadomo wszyscy się znają i ciężko jest przez długi czas skrywać jakąkolwiek tajemnicę. Bardzo podobało mi się, że w fabułę włączone zostały niektóre utwory Cohena, które swoimi słowami i nastrojowością idealnie pasowały do sytuacji. Autorce udało się także skrzętnie połączyć ze sobą prawdzie opisy i snutą przez głównego bohatera baśń. Nie ze wszystkim jednak autorka poradziła sobie wzorowo. Pierwszą rzeczą, która razi jest kompletny brak opisów miejsc i postaci. Tak naprawdę po przeczytaniu całej książki, nie wiem jak wyglądają główni bohaterowie. Przypadkowo wtrącane w treści szczątki opisów ich wyglądu nie zbudowały w mojej głowie żadnego obrazu. Kolejną rzeczą są dialogi, z którymi moim zdaniem Michaelis sobie nie poradziła. Pominę fakt, że momentami wydawały mi się one przerysowane, a skupię się na języku osób, z których były budowane. Otóż wszyscy mówią w taki sam sposób, bez względu czy mamy do czynienia z dzieckiem, nastolatkiem, czy dorosłym, wszyscy mówią w jednym, monotonnym stylu, używając dokładnie takiego samego języka, nie pasującego właściwie do żadnego z nich. Początkowo starałam się to ignorować, po czasie jednak poczułam się zirytowana. Lubię poznawać bohaterów czytanej przeze mnie książki z wielu stron. To jak oni mówią, jak wyglądają i jak się zachowują nadaje książce zupełnie nowy, głębszy wymiar. Tu niestety nie ma nic z tych rzeczy.  Jako kolejny minus mogłabym napisać to, że sądząc po tym, jak wszystkiego domyśliłam się przed ukończeniem pierwszej połowy książki, to fabuła jest nad wyraz przewidywalna, jednak z uwagi na fakt, że książka dedykowana jest raczej dla młodzieży, nie zwrócę na to większej uwagi.

Podsumowując uważam, że jest to idealna pozycja dla piętnasto - szesnastolatkówlatków, którzy idealnie wczują się w klimat jaki panuje w książce, starszy czytelnik może czuć się odrobinę znudzony i zażenowany nieporadnością młodych bohaterów w konfrontacji z życiowymi problemami. Jednak uważam tę pozycję za ciekawą i nie żałuję czasu spędzonego na jej czytaniu. A Wy czytaliście? Jakie są Wasze opinie o "Baśniarzu"?

Książkę oceniłam na 7/10


KONTAKT:

dominika.chachulska@interia.pl