niedziela, 29 stycznia 2012



Linda Holeman, to kanadyjska autorka, tworząca głównie książki dla dzieci i młodzieży. Jest również autorką zbioru opowiadań, które zostały licznie obsypane nagrodami w jej ojczystej Kanadzie. "Księżycowa klatka", to kolejna, po bestsellerowej "Ptaszynie" powieść, która porwała tłumy czytelników.

Tematyka książki opiera się o bardzo kruche zjawisko, jakim jest przedstawienie realiów życia kobiet mieszkających na bliskim Wschodzie. Pewnego czasu, zostaliśmy zasypani górą książek, o tej właśnie treści, co sprawiło, że temat ten rozrósł się do rozmiaru rzeki. Nie wszystkie książki, były jednak dobre, niektóre nawet bardzo złe, co zapoczątkowało powolne oddalanie się od tego problemu. Byliśmy tym po prostu przesyceni i nie interesowały nas nowe pozycje opierające się o wydarzenia mające miejsce w egzotycznych krajach Wschodu. Dlatego, gdy pewnego dnia, koleżanka przyniosła mi "Księżycową klatkę", wzięłam ją tylko z uprzejmości, nie licząc na dobrą przygodę z tą książką. Pomyliłam się.

Poznajemy dość niezwykłą historię młodej Afganki Daryi, która doświadczona przez los, musiała uciekać, by przeżyć. Jako małe dziecko odkryła tajemnicę, której nigdy nie miała prawa poznać, tym samym skazała samą siebie, na ciężki los wygnania. Wtedy jeszcze nie sądziła, że to przykre zdarzenie, będzie jednym z lżejszych, jakie w swoim życiu doświadczy. W nowym otoczeniu zostaje uznana za przeklętą i bezużyteczną, gdyż nie może dać dzieci swojemu mężowi. Ten za każdym razem, gdy dziewczyna oświadcza mu brak ciąży, biję ją, póki ta nie straci przytomności. Gdy pewnego razu uświadamia sobie, że tym razem może nie przeżyć, postanawia uciekać. Uciekając z rodzinnego kraju, odbywa podróż swego życia, która zaprowadzi ją do wiktoriańskiej Anglii, ale i tu, życie nie okaże się dla niej bajką, a sama dziewczyna przeżyje okropieństwa, o jakich nigdy wcześniej nawet nie słyszała. 

Książka napisana jest w sposób ambitny, zachowując przy tym język przyjazny czytelnikowi. Nie nużący i podtrzymujący napięcie. Mistrzostwo stylu sprawia, ze nie możemy się oderwać od czytania.

Kompozycja książki jest jak najbardziej właściwa. Chronologia i komplementarność wydarzeń, pomaga nam skupić się na głównym wątku, nie odrywając nas od meritum sprawy. Jest przy tym bardzo ciekawa i rzeczowa. 

Sposób, w jaki autorka oddaje sprawę w nasze ręce, świadczy o tym, że temat ten nie jest jej obcy. Możemy się domyślać, że zanim książka ta powstała, pani Holeman poświęciła sporo czasu na zgłębianie problemu, jakim jest złe traktowanie kobiet na Bliskim i Dalekim Wschodzie. Sprawia to, że w pełni zawierzamy tej opowieści i w bardzo prosty sposób jesteśmy w stanie wczuć się w problemy głównej bohaterki, czując powieść całą sobą. 

Na tle innych pozycji o podobnej tematyce, "Księżycowa klatka" wyróżnia się przede wszystkim głęboką treścią oraz fenomenalną formą, w jaki oddaje nam tę niesamowitą historię. Nie jest ona pospolitą, wpisującą się w całą resztę książką o tym problemie. Odróżnia się przede wszystkim świetnym kunsztem, jakim włada autorka. 

Książka w tym momencie, jest praktycznie niedostępna. Zdobyć ją możemy jedynie odkupując od kogoś, na przykład na aukcji internetowej. Na pewno jednak jest dostepna w wielu bibliotekach. 

Wydana została w dwóch różnych wersjach, w twardej i miękkiej okładce. Na obu widnieje wizerunek pięknej kobiety oraz charakterystyczne dla tamtych okolic obiekty, jak na przykład fontanny, czy specyficzna architektura. Liczące sobie niemal 600 stron wydanie, pięknie prezentuje się w śród innych książek z naszego zbioru.

W mojej ocenie książka jest fantastyczna i w jaskrawy sposób odcina się od reszty pozycji o podobnej tematyce. Lśni w tym temacie i nie pozostawia sobie równych. Nawet tak wielki hit, jakim okazał się "Kwiat pustyni" Waris Dirie, w moim przekonaniu blednie, przy powieści Lindy Holeman. Dla osób zainteresowanych problemem dyskryminacji kobiet w tamtych rejonach, jest to pozycja obowiązkowa, podobnie jak dla osób lubiących ambitną literaturę.  Osobiście polecam każdemu, bez wyjątku. Choć nie da się ukryć, że kierowana jest do kobiecego grona odbiorców, to dla niejednego mężczyzny mogłaby być dobrą alternatywą spędzenia wolnego czasu.

Osobiście nie lubię wystawiać oceny, jako samej w sobie, ale tej książce dałabym w pełni zasłużone 10/10. 



Philippa Gregory to autor, po którego książkę sięgnę w ciemno, nawet gdyby ta miała być o kamieniu przy polnej szosie. Dziwi mnie fakt, że jest tak mało w Polsce znana. Totalnym szokiem dla mnie był fakt, że nawet nie istnieje informacja o niej w polskiej Wikipedii. 

Tak bardzo pokrótce, to pani Gregory ukończyła historię na Uniwersytecie w Sussex i uzyskała tytuł doktorski z literatury XVIII - wiecznej na Uniwersytecie w Edynburgu. Jest autorką kilku cyki książek nawiązujących do XVI i XVIII wieku. Zadebiutowała powieścią Widecare, dając tym samym początek sadze rodu Laceyów. Mnie osobiście urzekła serią o wojnie Dwu Róż, czyli historii wojny Lancasterów z Yorkami oraz mojej ukochanej serii o Tudorach. I dzisiaj właśnie chciałabym się skupić na pierwszym tomie tej ostatniej serii, czyli Wiecznej księżniczce, historii Katarzyny Aragońskiej, pierwszej żony Henryka VIII. W książce tej niesamowite jest przede wszystkim to, w jaki sposób są opisywane losy ludzi. Mimo, iż często autorka musiała kierować się tylko ogólnymi przekonaniami, to nadawała postaciom taki charakter i ubierała je w takie cechy, jakbyśmy czytali autoryzowaną powieść biograficzną, oczywiście ubraną w fantastyczną fabułę. Styl, język oraz wydźwięk, jaki swoim książkom nadaje Gregory, sprawia, że poznawanie historycznych faktów, z kart sfabularyzowanej powieści, staje się czystą przyjemnością, która po czasie uzależnia. 
Katarzynę Aragońską poznajemy, gdy ta jest jeszcze kilkuletnim dzieckiem. Poznajemy jej drogę do bycia Królową Anglii i przykre historie jakie jej towarzyszą po uzyskaniu tego tytułu. Poznajemy twardą kobietę, która do ostatku sił jest w stanie walczyć o swoje, mimo iż los pokazuje, że chciałby zupełnie inaczej. 
Jest to wspaniała powieść, która stawia nas przed osobliwym studium przypadku. Pozwala wniknąć w człowieczą duszę i głowę oraz poznać mechanizmy zachowań.
Książka ta urzekła mnie od pierwszej strony. Zdumiewał mnie fakt, że czytając tak fenomenalną powieść, czytam o faktycznych wydarzeniach z przeszłości. To nadawało tej książce jeszcze piękniejsze barwy. 
Polecam tą książkę każdemu. Młodszemu i starszemu. To historia miłości, walki o marzenia i nieustającego trudu o własne dobro. Czytając ją poznamy haniebne praktyki stosowane na dworze Tudorów i konsekwencje jakie za sobą niosą. Niektóre doprowadzą do najstraszliwszych tragedii, jakie kiedykolwiek widziała Monarchia Angielska. Warto sięgnąć i przeczytać. To jeden z tych ambitnych tytułów, których się nie zapomina.




Bardzo długo zabierałam się za książki tego autora. Długo, bo aż 8 lat od czasu premiery. No ale w końcu stało się, przeczytałam pierwszą z nich. I muszę przyznać, że jestem mile zaskoczona. Nie spodziewałam się wiele. Mówiąc szczerze, byłam pewna, że nie dotrwam do ostatniej strony..... i wiecie co, bardzo się pomyliłam. Książka mnie urzekła do tego stopnia, że przez dwa dni towarzyszyła mi wszędzie, dom, szkoła, tramwaj.... gdyby nie fakt, ze mam prysznic, to pewnie nawet bym się z nią kąpała. 

Ciężko jest mi merytorycznie opisać książki tego typu, bo nie jest to spójna opowieść, a zbiór wielu felietonów na różne tematy. Niektóre felietony powalają inne były mi wręcz obojętne, jeszcze inne w ogóle mnie nie interesowały, ale styl i język jakim napisana jest cała książka, są tak fantastyczne, że czytało się ją cudownie. Taka lekka książka, ukazująca wiele tematów w prostym języku. W sam raz na chwilowe oderwanie od sesji.  Zasłyszałam wiele opinii, że książka nudzi, bo jest bardzo "angielska". Fakt, dużo w niej o Anglii, bo sam Clarkson jest anglikiem, ale w niczym to nie przeszkadza. Mimo to, że często odnosi się do tego kraju, to tematy są bardzo zróżnicowane i dość ogólne, np. ogród, zwierzęta, podróże itp... Nie zauważyłam tutaj większego problemu. Sam Clarkson jawi nam się jako bardzo specyficzna postać, która nie udaje kogoś innego, tylko stanowczo wykłada kawę na ławę. Z wieloma jego poglądami nie mogłam się zgodzić, ale mimo to przyjemnie mi się o nich czytało. Naprawdę godna polecenia lekka lektura na zimowe wieczory. Polecam!

 


Szczerze mówiąc nie rzucam się zbytnio na książki pisane przez celebrytów, a już książki napisane przez polskich celebrytów omijam z daleka. Dlatego gdy pewnego dnia przechadzając się między regałami w moim ukochanym Empiku we Wrocławskiej Renomie, zobaczyłam właśnie tą książkę, mówiąc delikatnie nie krzyknęłam z zachwytu, a mówiąc bardziej dosadnie, nawet jej nie wzięłam do ręki. Poszłam dalej szukać czegoś bardziej ambitnego, albo chociaż czegoś co powstało nie tylko i wyłącznie z myślą o zasileniu konta autora o kolejne zera.... Jednak po powrocie do domu nie dawała mi spokoju jedna myśl........ o czym oni mogli wspólnie pisać.....? No bo chyba nie zeszli do poziomu pisania o wyczynach uczestników Mam Talent. Postanowiłam sprawdzić. Poszłam do mojej ukochanej księgarni Matras na ul. Świdnickiej we Wrocławiu, by odszukać tą właśnie pozycję. (Dla wyjaśnienia dodam, że natchnienia do czytania szukam w Empiku we wrocławskiej Renomie, ale książki kupuję tylko w tej księgarni..... no chyba, że nie ma akurat tej co potrzebuję, to idę do Empiku.) Jest! Znalazłam i zanim jeszcze otworzyłam, to miałam ochotę zamknąć..... nie wiem czego się spodziewałam, ale na pewno nie tego, że cała książka będzie w formie rozmowy. Pytanie - odpowiedź, pytanie - odpowiedź...... i tak przez prawie 400 stron. No ale dobra, wzięłam. No i tu się zaczynają schody. 

Pierwsze co nasuwa mi się na myśl, to fakt, że można ją czytać co najmniej na dwa sposoby. Pierwszy, by upewnić się, czy jesteśmy jednymi z tych do których wiara przemawia jasno i wyraźnie, czy raczej stoimy po drugiej stronie barierki. Drugi sposób, to taki by poznać zdanie Pana P. i Pana H. Tylko po co. Dlaczego ich zdanie ma wpływać na mój pogląd na świat? Zostawię to jednak wyrzutom sumienia wydawców tej książki. 
Do rzeczy więc. Książka nie jest zła. Choć nie jest to, arcydzieło literackie, to da się czytać, czasem nawet skłoni do chwilki pomyślenia. Język książki, to przede wszystkim duża złożoność słów. Czyli, Prokop mąci tak, by brzmiało mądrze, a Hołownia tak, by było młodzieżowo. Tematyka opiera się o wierze, księżach, kościołach, pieniądzach, sławie itp... 
Ogólnie rzecz biorąc można przeczytać, nie zgłupiejemy od niej. Z drugiej strony, jeżeli szukacie czegoś wyniosłego, czegoś co wprawi was w zadumę, to szukajcie dalej. Tu nie znajdziecie nic, prócz przekomarzania się na czyje wychodzi. Choć tak jak pisałam wcześniej książkę czyta się dość szybko i bez wielkiego zmęczenia, więc jeżeli chcecie sami sprawdzić jej poziom, to nie wykończycie się czytając.

     

To niesamowite, że te książki przeleżały u mnie na półce dwa lata, zanim je przeczytałam. Ale jak to się mówi "Lepiej późno niż wcale". Nie mogę powiedzieć, że były to jedne z tych "powalających na kolana" pozycji, ale na pewno zasługują na troszkę większy rozgłos niż w rzeczywistości miały (czytaj praktycznie żaden). 

To dwuczęściowa opowieść o młodej dziennikarce u progu trzydziestych urodzin z toksycznym mężem i teściami w tle. Debiutancka powieść Ewy Siarkiewicz zabiera nas do współczesnej Warszawy, w której to poznajemy Adelę Rowicką. Na pierwszy rzut oka, kobieta, której powinnyśmy zazdrościć wszystkiego. Wysokie stanowisko w redakcji poczytnej gazety, bogaty mąż architekt, dostatek który pozwala na rozrzutność i oddana siostra.... która jest jedynym dobrem w najbliższym otoczeniu Adeli. Rzeczywistość ma się bowiem zupełnie inaczej. Kobieta uwięziona w złotej klatce nie może odnaleźć szczęścia w swoim życiu. Stara się kierować rozsądkiem, ale to jej nie wystarcza. Brakuje polotu, wolności, szaleństwa.... Czarę goryczy przelewa informacja, że mąż Adeli wygrywa konkurs architektoniczny i wyjeżdża na trzy lata do Rzymu....... oczywiście razem z Adelą. Od tego momentu zaczyna się cała zabawa. Adela nie ma zamiaru tak łatwo odpuścić i przegrać życie za własnym przyzwoleniem. Uciekając się do drobnych intryg, a nawet ezoterycznych sztuczek postara się wyprowadzić swoje życie na prostą i wyrwać z ciasnego i nie zadowalającego życia. Nie będzie to jednak proste, bo życie postawi naszą bohaterkę przed wieloma trudnymi sprawdzianami i nie oszczędzi jej skrzyżowań, żądając wyboru, który zawsze będzie tylko trudny i trudniejszy. Nie zabraknie również śmiesznych sytuacji, przy których zdarzało mi się parsknąć śmiechem. 
Polecam. Książkę czyta się lekko i przyjemnie. Akcja co prawda nie jest wartka, a ciśnienie nie wbija w fotel, ale funkcja odmóżdżająca po ciężkim dniu działa jak należy. Warto sięgnąć i wczytać się w to dość pokręcone i osadzone w typowo polskich realiach lafstory. 



Chyba nie ma nikogo, kto choć raznie słyszałby o Sherloku Holmesie. Ten detektyw wszech czasów, to postać kluczowa w literaturze kryminalnej. Paradoks tej postaci opiera się o fakt, żez jednej strony to geniusz sam w sobie. Zna się na chemii, jak nikt inny, a w sztuce dedukcji nie ma sobie równych. Z drugiej strony jednak, to dość ograniczony gość, bez żadnego dyplomu, czy też ukończonej szkoły. Szczupły pan o haczykowatym nosie, znany z kraciastego prochowca i czapeczki z daszkiem przednim i tylnim, zawrócił nam w głowie do tego stopnia, że postanowiliśmy wynieść go na piedestał, choćby tym, że jego przygody są obowiązkową lekturą wszkole podstawowej.



Jak to jednak naprawdę było z tymwątłym z wyglądu mężczyzną? W czym tkwi cały fenomen związany z tą postacią,skoro piszemy nawet biografie, tej nieistniejącej nigdy postaci? Czy na pewno to jest ta osoba, którą sobie wyobrażamy…. Chyba jednak nie, bo kto z nas wie, że ten szacowny detektyw był uzależniony od narkotyków twardych i skłonności masochistycznych….

Ta seria była zawsze dla mnie wielka zagadką, ponieważ nigdy nie wiedziałam jak czytać poszczególne części,by zachować chronologię. Po czasie stawało się to do tego stopnia niewygodne,że zaprzestawałam kolejnych prób i przechodziłam do innej lektury. Nadszedł jednak czas, w którym się doczekałam. Na rynku wydawniczym pojawiła się jakże przeze mnie i zapewne przez wielu innych pozycja. „Ksiega wszystkich dokonań Sherlocka Holmesa.” Znajdziemy w niej wszystkie opowiadania i nowele związane ztym ekscentrycznym detektywem, a co ważniejsze usystematyzowane i poukładane w taki sposób, by czytało się lekko i przechodziło płynnie z punktu A do punktu B. Szczególnym walorem tej księgi jest fakt, że po pierwsze znajdziemy w niejnie publikowane do tej pory teksty o Holmesie jak i nie będziemy musieli sięjuż zmagać z bardzo nieprzyjemnym tłumaczeniem Pana Everta, zastąpionym tłumaczeniami Anny Krochmal i Roberta Kędzierskiego, Marty Domagalskiej oraz Zofii Wawrzyniak.

Jedynym minusem owej książki są jedynie jej gabaryty. Księga ta, jest dosłownie księgą. Ogromna w twardej oprawie dość przytłacza, no ale za to daje nam ponad tysiąc sto stron wspaniałej przygody u boku fenomenalnego detektywa. Tak więc do dzieła.

       

To niesamowite, jak banalne sąniektóre rzeczy, a my nie potrafimy na to wpaść….

 

Właśnie tak banalny patent na bestseller znalazła sobie Imogen Edwards – Jones w swoim cyklu książek Babylon.Każda z tych pozycji opisuje jakiś biznes od środka, czyli od tej bardziej zacienionej strony, której my, szaraczki korzystający z usług nie mamy prawapoznać. A jednak, kiedy mamy obiecaną anonimowość, język sam rwie się do opowieści. Jak na razie powstały książki o hotelach, liniach lotniczych, ekskluzywnych kurortach na wyspach, organizacji wesel, świecie muzyki, mody i szpitalach. W Polsce doczekaliśmy się na razie tylko pozycji o modzie, hotelach, liniach lotniczych i już niedługo o popie, czyli świecie muzyki. Nie jest to kolejna książka, w której „na sucho” autor będzie nas informował o tym jak to naprawdę wygląda i czego jeszcze nie wiemy o danym biznesie. Każda książka powstała przy współpracy z osobami ściśle związanymi z daną branżą. Nigdzie nie znajdziemy informacji o tym kto to jest, więc mamy pewność, że osoba ta będzie mówićprawdę, bo po co miałaby kłamać.

Książki są fantastyczne! Każda jest sfabularyzowana, więc czyta się ją lekko i przyjemnie, a przyjemność daje fakt,że czytamy faktyczną opowieść.

Polecam każdemu, młodszemu istarszemu. Dla porównania mogę podać, że ja modą w ogóle się nie interesuję i wszystko w niej oczywiste, dla mnie jest obce, a mimo to książka poświęcona światu mody wciągnęła mnie od początku do końca. Czytałam z zapartym tchem. Na pewno nie jest to kolejna pozycja, która z przereklamowanego szumu, stanie się kolejną, zbierającą kurz na półce książką…..

 

Nazywam się Dominika Chachulska i mieszkam we Wrocławiu.

 Do Wrocławia początkowo przeprowadziłam się w celu studiowania, lecz miasto mnie oczarowało i postanowiłam zamieszkać tu na stałe. Mimo wielu zajęć związanych ze studiowaniem dwóch kierunków jednocześnie, zawsze jednak znajdę czas na czytanie :) 

Czytam od zawsze, a właściwie odkąd pamiętam. Jako kilkuletnie dziecko brałam książki do ręki i udawałam że czytam. Gdy jednak pojęłam na czym polega sztuka składania literek, to tak się w tym zakochałam, że teraz odcięta od książek, nie wytrzymałabym długo....  Bardzo szybko chęć zabicia czasu i uniknięcia nudy przerodziła się w pasję.

Kocham czytać, ale uwielbiam również dzielić się moimi spostrzeżeniami o danej książce, czy wymieniać opinie, to prawie tak samo przyjemne  jak samo czytanie.  

Postanowiłam stworzyć ten blog, bo możliwe, że moje recenzje kogoś zainspirują do sięgnięcia po lekturę i być może pomogą w jej wyborze. 

Nie chcę tu nikogo oceniać, ani wytykać co zrobił źle, czy dobrze pisząc daną książkę. Chciałabym tylko podzielić się z Wami moją opinią, a może nawet usłyszę Wasze. Po prostu kocham czytać, kocham książki i uwielbiam o nich rozmawiać, to pisać pewnie też. Zapraszam, na mały romans z moim blogiem. 


KONTAKT:

dominika.chachulska@interia.pl