Blog > Komentarze do wpisu

Spóźniony stosik czerwcowy :)

Blogerki lubujące się w kosmetykach mają swoich kosmetycznych ulubieńców miesiąca...

Szafiarki mają swoje modowe inspiracje miesiąca...

A ja mam swój czerwcowy stosik, czyli to, czym raczyłam się przez cały czerwiec :)

Czerwiec był dla mnie bardzo aktywnym miesiącem i miałam niewiele czasu. Nie przeszkodziło mi to jednak coś tam poczytać. Wśród książek, z którymi spędzałam wolniejsze, czerwcowe chwile znalazły się:

"Jeden dzień" Davida Nichols'a,  znalazł się wśród moich ulubieńców, a po książki samego autora będę sięgać za każdym razem, gdy na jakąś trafię. Bardzo dobrze napisana, fantastycznie ujęta historia, która obejmuje 40 (!) lat... wszystko opisane jest w sposób interesujący i wciągający. 



O Emily Giffin wspominałam już nie raz i po raz kolejny wspomnę o tym, ze zdecydowanie jest jedną z tych pisarek, po których książki sięgam, bez wcześniejszego czytania opisu... Recenzje "Coś pożyczonego" i "Coś niebieskiego" znajdują się już na moim blogu, a już zapewne wkrótce dołączy do nich recenzja "Sto dni po ślubie". Jak zwykle autorka nie zawiodła i tylko ona jedna potrafi połączyć szarość dnia codziennego, pracę i lekką historię skomplikowanej miłości tak, by wszystko ze sobą współgrało i nie pozwalało odejść od książki. 

Stephena Kinga chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. Niekwestionowany król horroru, twórca niespełna sześćdziesięciu powieści, z których większość została zekranizowana. I tu wielkie moje zaskoczenie, gdy po kolejnej przygodzie z twórczością tego autora, coraz niebezpieczniej zbliżam się do stwierdzenia, że to nie jest autor dla mnie. Przygodę rozpoczęłam z "Mroczną wieżą", która delikatnie mówiąc nie złapała mnie za serce, muszę stwierdzić, że po "Wielkim marszu" chyba na jakiś czas dam sobie spokój z tym pisarzem...



Na "Imperium Google" Larsa Reppersgaarda trafiłam podczas jednego z częstych buszowań po składzie taniej książki. Od momentu, gdy na pierwszym roku studiów obejrzałam film przedstawiający pracę w tej wielkiej korporacji, postanowiłam poszukać czegoś na własną rękę i przyznam się szczerze, że myślałam, że ta książka będzie właśnie tym, czego szukam. Opis z tyłu książki okazał się jednak mylący, bo z tej pozycji nie dowiemy się zbyt wiele o samej firmie Google, ani o ludziach, którzy w niej pracują, nie mówiąc już o opisie samej pracy, a jedynie o metodach jakimi pracują, sposobie segregowania i pozycjonowania danych i innych ciekawostkach technicznych.



Odkąd pierwszy raz trafiłam na "Kobietę na krańcu świata" Martyny Wojciechowskiej, stała się ona dla mnie lektura numerem jeden wśród książek podróżniczych. Każda kolejna część podobała mi się równie mocno. Sam styl pisania Martyny Wojciechowskiej jest bardzo ładny, ale prosty, a liczne, przepiękne zdjęcia zabierają nas w zakątki świata, o których nawet nie zdawałam sobie sprawy, że takie istnieją. 



Z "Księgą wszelkich dokonań Sherlocka Holmesa" postanowiłam zmierzyć się już w styczniu, zaraz po tym jak ją kupiłam, jednak ze względu na jej objętość i gabaryty, co jakiś czas odkładałam ją, by nie znudzić się przygodami tego barwnego bohatera. W czerwcu moja przygoda ze sławnym detektywem dobiegła końca, gdyż przeczytałam ostatnią już stronę tej opasłej księgi. Teraz już wiem dlaczego fikcyjna postać Sherlocka Holmesa doczekała się większej ilości biografii od samej Marilyn Monroe. 

Nie pozostaje mi nic innego, jak zaprosić wszystkich już wkrótce na szczegółowe recenzje czerwcowych ulubieńców. Tymczasem biorę się za kompletowanie stosika lipcowego :)

No i twardo idę w zaparte podejmując wyzwanie, ponieważ wszystkie książki z tego miesiąca pochodzą z mojej półki :)

wtorek, 10 lipca 2012, dom.cha

Polecane wpisy

Komentarze
2012/07/12 11:27:29
"Sto dni po ślubie" - super lektura na wakacje i nie tylko :)
-
2012/07/12 13:57:26
Tak, to zdecydowanie lektura na cały rok. Uwielbiam twórczość Emily Giffin :)


KONTAKT:

dominika.chachulska@interia.pl